piątek, 24 czerwca 2011

"Rodzina na wynajmowanym" zamiast "Rodziny na swoim"




W związku z wygaszaniem programu „Rodzina na swoim”, rząd proponuje inną formę wspierania rodzin.

Wreszcie mamy cień szansy, że program Rodzina na swoim zmieni swój kształt i zostaną obniżone limity cen. Osobiście jestem przeciwny temu programowi, głównie z tego powodu, że nie pomaga on tym, którym powinien. Osoby potrzebujące pomocy to takie, których nie stać na kredyt mieszkaniowy, a te, które teraz korzystają z programu, w 98% same poradziłyby sobie ze spłatą zaciągniętego kredytu.
Sam mam znajomych, którzy zaraz po skończeniu się dopłat zamierzają spłacić większą część kredytu. Dlaczego? Ponieważ posiadają spory nadmiar pieniędzy. Takie właśnie osoby często są beneficjentami programu.

Póki co zapowiadane zmiany działają jak straszak dla kupujących, którzy szybciej starają się sfinalizować kupno upragnionego mieszkania, jeszcze przed obniżeniem limitów.
To z kolei powoduje utrzymywanie się wysokich cen, które w maju przestały spadać.



Nowy program

Zamiast „Rodziny na swoim”, rząd planuje wprowadzić program podobny do obecnych TBS-ów, z tą różnicą, że mieszkanie z tego programu będziemy mogli wykupić.

Rozwiązanie to ma na celu pomóc najszerszej grupie rodzin, to jest takiej, która ma za wysokie dochody na mieszkania komunalne, jednak zbyt niskie na kredyt mieszkaniowy.

Warunkiem uczestnictwa w programie będzie wpłacenie „wpisowego” (do 50% wartości mieszkania). Wartość 50% niezbyt do mnie przemawia, gdyż jak ktoś ma już te 50% to raczej stać go na kredyt i kupno własnego mieszkania. Resztę uczestnicy programu zapłacą w ratach w czynszu. Po spłacie całości zostaniemy właścicielami mieszkania.

Podobny program już działa w wielu krajach: Holandii, Wielkiej Brytanii, Finlandii czy Francji.

Niestety na dzień dzisiejszy nie usłyszałem żadnej informacji na temat jakichkolwiek dopłat do nowego programu. Jeżeli ma on działać tylko na zasadzie bezpłatnego przekazywania działek budowlanych inwestorom to z pewnością nie odniesie sukcesu i zamierzonego efektu. Raty (w czynszu) mogą się okazać zbyt wysokie. Co się stanie w przypadku, gdy ktoś przestanie płacić? Według założeń, eksmisja nie wchodzi w grę, więc kto zapłaci brakujące pieniądze? Inwestor z własnej kieszeni a może reszta lokatorów?!

Wciąż nie mamy dokładnych informacji odnośnie nowego programu. Może się jeszcze okazać, że nowy program będzie kontynuacją programu „Deweloper na swoim”. Dlaczego tak piszę? Głównie przez wyssane z palca limity na dopłaty do kredytu obowiązujące obecnie (w Warszawie jest to niemal 10 000zł), które sztucznie utrzymują ceny na takim a nie innym poziomie.

Osobiście mam nadzieję, że nowy program nie okaże się wielką klapą, tak żeby nie spełniło się powiedzenie: „Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze”.

3 komentarze :

E.W. pisze...

Z niecierpliwością czekam na szczegóły nowego programu. Ideowo jestem przeciwnikiem wszelkiej pomocy, ale skoro państwo daje, to dlaczego nie korzystać? Zamiast tego wolałbym proporcjonalną obniżkę podatków, ale trudno.

Bartek pisze...

Każdy program za pomocą którego państwo wspiera osoby kupujące mieszkanie/dom jest pomyłką i niszczy szanse gorzej sytuowanych rodzin. Jeżeli już państwo musi bawić się w radosny socjalizm, to raczej powinno stworzyć bank mieszkań w każdym większym mieście, które mogłyby wynajmować osoby, przenoszące się ze względu na zmianę miejsca pracy.

Paweł Choiński pisze...

Każde inne dopłaty będą coś sztucznie podtrzymywać i działać na niekorzyść wszystkich. Tak jak teraz "Deweloper na Swoim" - zarabia deweloper, zarabia bank, płacimy my wszyscy.

Ci których nie stać na zbyt drogie mieszkania kupują je mimo wszystko (płacą wszyscy), zamiast spowodować spadek cen mieszkań nawet o 30% i wówczas pewnie z 50% tych z "rodziny na swoim" nagle miałoby pieniądze na mieszkania.

Nie ma to jak gospodarka centralnie planowana :>

Prześlij komentarz